Rolnictwo, czas na innowacje? - POZNAŃ

Current issue:

Current issue

Back

Rolnictwo, czas na innowacje?

Rolnictwo, czas na innowacje? Rozmowa z Andrzejem Bobrowskim, Dyrektorem Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.
Szybko i dynamicznie, jak gospodarka, zmienia swój charakter także wielkopolskie rolnictwo. W perspektywie kilku lat, jakie ono ma być?
Zdecydowanie bardziej ekologiczne. Pod tym względem, niespełna dwadzieścia lat temu, Polska była liderem w Europie. Niestety, utraciła tę pozycję i teraz próbujemy ją odzyskać. W naszym regionie związane z tym działania zapisane są zarówno w ogólnej strategii rozwoju województwa, jak i branżowej. Od kilku lat wyraźnie widzimy potrzebę zdecydowanego wspierania rolnictwa naturalnego. W 2004 roku wprowadziliśmy Program Rozwoju Rolnictwa Ekologicznego w Wielkopolsce. Nie od razu jednak spotkaliśmy się z oczekiwanym zainteresowaniem. Po cyklu spotkań i szkoleń zorganizowanych we współpracy z Wielkopolską Izba Rolniczą i Wielkopolskim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego, niespełna sto osób gotowych było zaryzykować i zmienić formę gospodarowania. To dla nich zorganizowaliśmy fachowe doradztwo w zakresie produkcji roślinnej, zwierzęcej, także zarządzania, marketingu i promocji. Organizowaliśmy wyjazdy studyjne do najlepszych gospodarstw w Europie, między innymi do gospodarstw w Dolnej Saksonii. Rozmawialiśmy też o wspólnej sprzedaży rodzimych produktów.
Na jaką skalę?
Wtedy, w 2004 roku, na niewielką, a do tego bardzo rozproszoną. Były tylko cztery przetwórnie, dzisiaj jest szesnaście. Było siedemdziesięciu producentów, dzisiaj ponad czterystu. Oceniamy, że ten rynek w Polsce na razie kształtuje się na poziomie dwustu, trzystu milionów złotych, czyli jednego procenta ogólnych obrotów w handlu artykułami spożywczymi. Ale jest on perspektywiczny.
I droższy, co nie jest bez znaczenia dla większości konsumentów.
Rzeczywiście. Produkt finalny jest droższy od trzydziestu do stu procent i często w porównaniu z genetycznie modyfikowanym, wygląda mniej efektownie. Ale przecież, pamiętajmy, jest bogatszy w witaminy, zdecydowanie lepiej skomponowany pod względem składników odżywczych, aktywny biologicznie i posiada nieporównywalnie lepsze walory smakowe.
Zgoda, ale tych produktów jest, i zapewne, mimo rozwoju, będzie mniej. Czy nie ma zatem realnej groźby, że za czas jakiś nie zdołamy się wszyscy ekologicznie wyżywić?
Z jednej strony mamy tutaj do czynienia z mniejszą skalą produkcji, z drugiej, z mniejszą wydajnością. Tym większej uwagi wymaga zatem zrównoważony rozwój rolnictwa, zachowanie w odpowiedniej proporcji produkcji roślinnej i zwierzęcej. W przestawianiu gospodarstw rolnych na metodę ekologiczną decydującą rolę miały wysokie dopłaty do hektara upraw. Stąd „wejście” rolników w duże obszary, szczególnie plantacje orzecha włoskiego, a nie w zrównoważoną produkcję rolniczą, uprawę warzyw i owoców. Trzeba te błędy naprawić i przede wszystkim zweryfikować system przyznawania dopłat.
Per saldo, to się opłaci?
Nie ma wątpliwości. Tak zwana zdrowa żywność w codziennym naszym menu, to w efekcie zdrowsze społeczeństwo. Eksperci są tutaj zgodni, wskazują na zalety powszechnego spożywania naturalnych produktów, bogatszych nie tylko we wszelkie dobre składniki, ale i pożyteczne bakterie. Dzięki nim ludzie są zdrowsi, żyją dłużej. A skoro tak, to mniej pieniędzy potrzeba na szeroko rozumianą ochronę zdrowia. Uważam, że część ekologiczna rolnictwa powinna stanowić kilkanaście jego procent. Wymaga to jednak mentalnej zmiany na polskiej wsi. Rolnik mówi tak: – wiele lat słyszałem, iż mam się specjalizować, zwiększać wydajność z hektara i stada. A teraz słyszę: – przejdź na naturalne nawożenie, wracaj do starej agrotechniki. Produkuj mniej, ale lepiej.
Słyszy też, że powinien tę produkcję przetworzyć, najlepiej według starych, sprawdzonych receptur i zaoferować wyroby z dawien dawna regionalne.
Zdecydowanie. To alternatywa, którą nazwałbym różnicowaniem działalności na obszarach wiejskich. Alternatywa zbieżna zarazem z naszymi, jak i rządowymi programami wspierania i promowania produktów regionalnych i tradycyjnych. Samorząd województwa wielkopolskiego aktywnie wspiera procedury odnajdywania, promowania produktów przygotowanych wedle tradycyjnych receptur, inicjuje i organizuje konkursy i kiermasze. Przypisując kulinarnemu dziedzictwu szczególne znaczenie, uczestniczy w Europejskiej Sieci Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego, skupiającej producentów, restauratorów oferujących naturalną żywność o wyjątkowym, lokalnym charakterze. W naszym menu zdecydowanie za mało jest na przykład jagnięciny czy gęsiny, które mają lepsze walory żywieniowe niż wieprzowina.
Sprzymierzeńcem w tej sprawie mogą być coraz liczniejsze w Wielkopolsce gospodarstwa agroturystyczne, oferujące swoim gościom zdrową żywność.
Nie tylko żywność. Także zdrowy sposób wypoczynku na świeżym powietrzu. Proszę zauważyć, ścieżki rowerowe, spływy kajakowe, jazda konna, przejażdżki bryczkami, to zaczyna być standard w pakiecie ich usług. Konkursy, które organizujemy mają wyłaniać najlepszych. Ich celem jest też promocja wielkopolskiej wsi jako miejsca wypoczynku, podnoszenie standardu usług w tych gospodarstwach oraz poszerzanie agroturystycznej oferty naszego regionu. Zależy nam, aby nasi goście zaczynali kojarzyć Wielkopolskę także ze smakowitą, regionalną, zarazem ekologiczną, żywnością. Aby szybko rosła u nas liczba certyfikowanych wyrobów.
Takich, jakie otrzymały – znane już w całej Polsce – masło wielkopolskie i ser smażony?
Tak, a ponadto mamy z naszego Regionu złożone wnioski w Komisji Europejskiej o certyfikaty unijne na nasze następujące produkty: andruty kaliskie, rogale świętomarcińskie, ser smażony i olej rydzowy. Rzecz teraz w tym, aby przekonać handel do odpowiedniej ich ekspozycji i by umożliwić sprzedaż świetnych wyrobów regionalnych tym, którzy dzisiaj nie mają prawnego umocowania. Myślę między innymi o Kołach Gospodyń Wiejskich. Proponujemy w tej sytuacji rejestrację dla KGW w formie stowarzyszenia i podejmowanie działalności, która umożliwi otwieranie niewielkich sklepów.
Taką działalność handlową mogłyby podjąć i mniejsze gospodarstwa rolne...
... tym bardziej, że w Wielkopolsce stanowią one większość. Dziewięćdziesiąt procent nie przekracza powierzchni 50 hektarów. Ich finansowe wsparcie z funduszy Unii Europejskiej nie jest wystarczające. Rolnik powinien dobrze patrzeć, równie dobrze liczyć. Powinien wiedzieć, co i w jaki sposób – dodatkowo i zarazem opłacalnie – wykorzystać z własnego pola. Ale nie tylko, także z odpadów i pozostałości z produkcji rolnej, leśnej, jak i z gospodarstwa domowego. Produkcja biomasy na cele energetyczne to nowa dziedzina produkcji i jedna z możliwości generowania dochodów rodzin rolniczych. Udział odnawialnych źródeł energii w jej ogólnej produkcji ma systematycznie wzrastać. Unia Europejska tworzy odpowiednie ku temu zachęty finansowe. Warto o nich wiedzieć. I w pełni je wykorzystać.
Reasumując, rolnictwo ekologiczne, w świetle Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13, zaakceptowanego przez Komitet Rozwoju Obszarów Wiejskich Unii Europejskiej, może być szansą na przetrwanie i rozwój małych gospodarstw rolnych.
Tak, jest to bowiem system o zrównoważonej produkcji roślinnej i zwierzęcej. Łączy on w sobie przyjazne środowisku metody gospodarowania, wspomaga wysoki stopień różnorodności biologicznej, skutecznie wykorzystuje naturalne procesy i zapewnia tak zwany dobrostan zwierząt. A ów program ma przyczynić się między innymi do poprawy konkurencyjności rolnictwa przez wspomaganie restrukturyzacji, rozwoju i innowacji, jak również poprawy środowiska naturalnego i terenów wiejskich. To bardzo ważne, wobec obecnej sytuacji ekonomicznej polskiej wsi i rolnictwa, jej problemów społeczno-demograficznych i zagrożeń dla tradycyjnej kultury wiejskiej.

Information published at 16 November 2008